piątek, 29 maja 2015

ciastolina i maluch

Ameryki nie odkryję pisząc, że ciastolina jest genialnym produktem, można z niej robić cuda, można się świetnie bawić, ale ja ją lubię głównie dlatego, że ćwiczy sprawność rączek dzieci. Gdy Karol miał 7 miesięcy pierwszy raz mu dałam ciastolinę. Była to dla niego genialna forma rehabilitacji (bo KArol swoje przeszedł podczas porodu).  Karol ją rozciągał, gniótł, przekładał z rączki do rączki...Frankowi w podobnym wieku dałam ciastolinę...a Franio się w niej absolutnie zakochał.
 
 
Tu Franek ma 8 miesięcy.
 
Teraz kiedy ma już rok, lubi bawić się ciastoliną. Nie wkłada jej do buzi, nie próbuje jeść...ale widząc pracę Karola stara się sklejać poszczególne kawałki:)

środa, 27 maja 2015

Piana

Czym zająć rozbrykanego malucha? Bo taki jest Franio, zresztą Karol też (hehe geny;)). Pamiętam że za oknem było zimno, szaro i ponuro i nikomu nic się nie chciało, a nasze znudzenie dzieciakom się tym bardziej udzielało. Całkiem spontanicznie powstała zabawa na długo czas. Do miski wlałam wodę i płyn, zrobiłam pianę i...oddałam to Frankowi...Była radość!!!
 

 
Franek tu miał 8 miesięcy.

wtorek, 26 maja 2015

Tort z makaronu

Tort powstał na jeden z konkursów w których braliśmy udział. Ja przygotowałam Karolowi bazę, a on malował i ozdabiał.
 
Do zrobienia tortu użyliśmy:
  •  makaronów,
  •  plastikowych pudełek,
  • brokatu,
  • wstążki,
  • farby,
  • pianki pvc
  • kleju na gorąco (w pistolecie)
Na pudełka przykleiłam makarony,  wszystko razem połączyłam, ogień zrobiłam z pianki pvc...a Karol wykonał całą resztę:)
 
 
 
Uważam że pięciolatek jest za mały na zabawę klejem w pistolecie na gorąco, sama nie raz się nim poparzyłam i raczej nie prędko do niego dopuszczę Karola, ale z małą moją pomocą myślę, że powstała fajna praca...

poniedziałek, 25 maja 2015

JESTEŚMY:D

Dawno nas nie było...ale już jesteśmy:D
U nas się dzieje, dużo się dzieje, dużo tworzymy, dużo pracujemy, dużo się bawimy...i dlatego czasu nie ma zbytnio żeby to na bloga wrzucać...ale obiecujemy poprawę:) Część zaległych rzeczy postaram się wrzucić w najbliższym czasie na bloga...zatem zapraszamy.
 
W międzyczasie u nas były 5 urodzinki Karola:

Pierwsze urodzinki Frania:
 
A co się działo i co się dzieje u nas dowiesz się zaglądając do nas:)

wtorek, 6 stycznia 2015

Bazgroszytowe zwierzaki - cz 2.

Dziś chciałam pokazać nasz drugi sposób na prace z Bazgroszytem o zwierzętach. W sumie wyszło to bardzo spontanicznie. Karol zadawał w pewnym momencie kolorowania pytana o zwierzęta i tak sięgnęliśmy po książki. Najpierw czytaliśmy o danym zwierzęciu, a następnie Karol wykonywał polecenie i kolorował:)






Mam nadzieje że zachęciliśmy Was do sięgnięcia po Bazgroszyt, a jeśli jeszcze go nie znaliście to nieco przybliżyliśmy to czym on jest.

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Bazgroszytowe zwierzaki - cz. 1

Otrzymaliśmy ten Bazgroszyt o zwierzętach w wersji do druku...Już podczas drukowania Karol był szczęśliwy "mamo pająk, o ja cie nietoperz, no nie wąż, mrówkojad też jest...". Taki sam egzemplarz dostały Panie w przedszkolu Karola do pracy z dziećmi.

Karol połowę dnia spędził na pracy z tymi materiałami! Jedyne co go odrywało to prośba o przeczytanie polecenia co należy zrobić.


Franek też był zainteresowany:)




To wg mnie najlepsza dzisiejsza praca Karola:

Dziś pracowaliśmy z tymi materiałami na dwa sposoby. Jeden tu prezentujemy, polegał jedynie na wykonywaniu poleceń i kolorowaniu rysunku...a jutro pokażemy Wam drugi sposób.

niedziela, 4 stycznia 2015

Alfabet z Bazgroszytem

Pamiętacie nasz alfabet? W zasadzie do tej pory jest w użyciu, aby coś Karolowi odmienić kupiliśmy (już jakiś czas temu) Alfabet z Bazgroszytu.


 Karol jest nim zachwycony, jest o zwierzątkach (podobnie jak nasz), jest mały i można go wszędzie zabrać, ma grube kartki, trudne w pomięciu się, jest na kołowrotku (uwielbiam takie rozwiązania). Na jednej stronie jest biała litera na czarnym tle, a na drugiej odpowiednie zwierze oraz jego podpis (co bardzo cieszy Karola, bo próbuje czytać). Nam ten Bazgroszyt towarzyszy u lekarza, w samochodzie, w domu...



Nasza praca z tym Bazgroszytem wcale nie polega na kolorowaniu...Karol go ogląda, paluszkiem wodzi po literkach, czyta wyrazy. Mówi że pokoloruje go jak go dokładnie oglądnie. Nie mam pojęcia kiedy to nastąpi bo tak dokładnie ogląda go już grubo ponad pół roku;)



Zachęcam do zakupu tego Bazgroszytu. Naprawdę warto.

Pisząc ten post natknęłam się na stronie internetowej na inne jeszcze Bazgroszytowe alfabety...bardzo pobieżnie je przeanalizowałam i wydają się być dość ciekawe...